SIEMIĘ LNIANE

 

 

SIEMIĘ LNIANE – to SKARB, a do kupienia w każdym
sklepie, za zaledwie kilka złotych. Żadne, nawet najlepsze kremy, maseczki,
balsamy, odżywki, nie zdziałają tyle dobrego dla naszej urody, co siemię
lniane. Nie wspominając o jego niezwykłych właściwościach prozdrowotnych.
Siemię powinno na stałe zagościć w naszym codziennym menu, a wtedy doświadczymy
jego wspaniałych właściwości. To kolejny TOP PRODUKT, niezbędny wręcz, jeśli
troszczymy się o siebie.
Zacznę od wskazówek, jak stosować siemię lniane i
najprościej je wdrożyć w naszej kuchni.
– Przede wszystkim, kupujemy siemię w ziarnach, nie mielone.
Siemię szybko się utlenia, dlatego należy je mielić przed spożyciem (w zwykłym
młynku do kawy, za 30zł).
– Tłuszcze w zmielonym siemieniu szybko jełczeją, dlatego
nie należy robić zapasów mielonego siemienia, a raczej mielić porcję na dany
dzień (1-2 łyżki wystarczy).
– Siemię mielimy, naciskając przycisk kilkakrotnie na
króciutki moment, ponieważ przy dłuższym mieleniu, mielone produkty się
nagrzewają, co przy siemieniu, nie jest wskazane.
– Ziarenka siemienia przechowujemy w temperaturze pokojowej,
w szczelnym pojemniku.
– Zmielonym siemieniem, możemy posypywać dosłownie wszystko,
co jemy (kanapki, sałatki, jogurty, zupy, sosy, musli, dodawać je do szejków, koktajli,
soków owocowych), bowiem siemię ma łagodny, przyjemny smak, który nie zaburzy
smaku innych potraw (zwłaszcza, w takiej ilości).
– Siemię możemy też zalać wrzącą wodą (ważne jest by był to wrzątek, bowiem mielone siemię, zalane letnią czy ciepłą wodą, powoduje uwalnianie toksycznego związku – cyjanowodoru)  i po kilkunastu
minutach wypić taki kleik (nie każdy lubi, bo ma konsystencję kisielowatą, ale
w tej postaci, jest wspaniały dla przewodu pokarmowego i warto o tym pamiętać
przy biegunkach, czy głodówkach oczyszczających). Podczas mielenia siemienia, naruszamy jego łupinę, co powoduje aktywację enzymów, uczestniczących w przemianie cyjanogennych związków obecnych w siemieniu, w cyjanowodór. Reakcja taka nie zajdzie, kiedy użyjemy wrzątku, bądź zagotujemy siemię, ponieważ aktywujące enzymy są białkami, a każde białko, pod wpływem wysokiej temperatury, ulega denaturacji, tracąc swoje właściwości.
– Na rynku dostępne jest siemię brązowe i złociste. To
drugie ma bardziej delikatny smak.
– Sprawdzajmy termin przydatności do spożycia w sklepie
(siemię ma dość krótkie terminy).
– Spożywając siemię, pamiętajmy też aby pić odpowiednią
ilość płynów w ciągu dnia.
Siemię oczywiście ma właściwości alkalizujące nasz organizm.
Zawiera bardzo dużo wielonienasyconych kwasów omega-3, minerałów, błonnika rozpuszczalnego
i nierozpuszczalnego, cynku, flawonoidów, fito estrogenów oraz witaminy, w tym witaminę
młodości E. Nawilża śluzówki, wzmacnia system immunologiczny, pomaga przy
rozstroju żołądka. Fitoestrogeny zawarte w siemieniu, dobrze wpływają na sprawy
kobiece, zwłaszcza w okresie menopauzy (UWAGA: z uwagi na zawartość
fitoestrogenów, większych ilości siemienia nie powinny spożywać kobiety w ciąży
oraz karmiące). Siemię działa osłaniająco i regenerująco na błony przewodu
pokarmowego. Ponadto obniża poziom cholesterolu, ma właściwości przeciwzapalne,
przeciwnowotworowe i przeciwmiażdżycowe. Wpływa też leczniczo. Odżywia nasz
organizm. Siemię, z uwagi na swe wartości, jest dobrą alternatywą dla ryb czy
tranu. A jakby tego było mało, siemię bardzo dobrze działa na nawilżenie skóry,
jej wygładzenie, poprawę stanu i porost włosów, paznokcie. W dwóch słowach –
siemię odmładza.
Siemię lniane najlepiej mielić na świeżo i posypywać nim sałatki, kanapki, potrawy 🙂

OLEJ LNIANY

 

KASZA JAGLANA





KAPUSTA KISZONA

O leczniczych właściwościach kapusty kiszonej można poczytać>>
http://magicsport.pl/news/zdrowie/lecznicze,wlasciwosci,kapusty,N201.html

 

KAPUSTA

 

O różnorodnych zastosowaniach kapusty można poczytać m.in.

KIEŁKI, w tym ogromnie cenne kiełki brokuła

 

AWOKADO

NNKT – niezbędne, nienasycone kwasy tłuszczowe.

 

 

CHLOROFIL, który możemy znaleźć w zielonych częściach roślin.

 

IMBIR

TRAWA PSZENICZNA I JĘCZMIENNA (młody jęczmień)

 

To skarbnica wartości. Super pokarm. Jest dostępny w postaci supelmentów (zielony proszek). Proszek mieszamy z wodą (np. 1 łyżeczkę na 1/2 szklanki), można dodać troszkę soku z cytryny i wypić (traktując jak suplement, bo smak jest trawiasty). Młody jęczmień piłam przez ponad rok codziennie z rana. Zakupiłam go, kiedy po jakimś niezidentyfikowanym stanie zapalnym, miałam bardzo złą krew (0,5 punkta mniej w hemoglobinie i musiałabym mieć przetaczaną krew). Bardzo źle się czułam (ogromne zmęczenie, co przy tak niskim poziomie hemoglobiny jest oczywiste). Jakoś tak doprowadziłam do tego, nie robiąc badań krwi przez długi czas. Lekarz potem powiedział, że dawno musiał wystąpić jakiś czynnik – stan zapalny, albo pasożyty – który znacznie obniżył poziom żelaza i było to tylko kwestią czasu, aby hemoglobina spadła na niebezpieczny poziom. Bowiem spadku żelaza, tak jak po krwotokach, nie da się odbudować normalnie jedząc (bez specjalnej koncentracji właśnie na tym problemie). Ja jadłam normalnie, zdrowo, jak co dzień, ale nie wyberając produktów szczególnie bogatych w żelazo.
Faktycznie, kilka lat wcześniej, miałam bardzo silne, ewidentne objawy. One po jakimś czasie zniknęły, kiedy naturoterapeutka dała mi pewne 3 tabletki, związane ze zwalczaniem pasożytów. Ponieważ mam do niej i jej wiedzy zaufanie, wzięłam je, po czym nastąpił kryzys, gdzie objaw nasilił się mocno, a potem już mogłam o nim zapomnieć. Jako, że czułam się zdrowa i absolutnie wtedy zachwycona, że udało się zlikwidować objawy (co oznaczało, że diagnoza i kuracja były właściwe) nie badałam długo krwi. Lecz w pewnym momencie, zmęczenie tak zaczęło mi przeszkadzać, że nie mogłam już szukać przyczyny w porze roku, złym żywieniu (zwłaszcza, że o to dbałam i na pewno było ono znacznie lepsze, aniżeli to, z jakim spotykamy się najczęściej) zrobiłam badania.
No i właśnie wtedy – kuracyjnie kupiłam młody jęczmień. Przyjmowałam też przez 2 miesiące żelazo. Samopoczucie dość szybko zaczęło się poprawiać. Kiedy skończyłam opakowanie proszku z jęczmienia, kupiłam następne, a potem jeszcze jedno. Czułam, że mi dobrze robi. Dawałam też córce na czczo. I tak przez ponad rok, nie rozstawałam się z nim.
Obecnie, znowu planuję zakup. Jedno pudełko (nie pamiętam pojemności, ale wybierałam z tych największych) wystarczało na kilka miesięcy – 4-5. Jest to wspaniały, w pełni naturalny suplement, z którego dobrodziejstw może korzystać każdy. Chociażby od czasu do czasu. A już niemalże niebędny wspomagająco w trakcie leczenia, przywracania równowagi kwasowo-zasadowej lub intensywnych okresach w naszym życiu. Zdecydowanie polecam wypróbowanie tego suplementu. Można byłoby oczywiście uprawiać tę roślinę, ale zakładam, że nie jest to realne, w ilości zwłaszcza dostatecznej, aby przyniosło efekty.

 

Dodam jeszcze, że po tym okresie zażywania młodego jęczmienia, przypadkiem odkryłam, że moje jelita się uszczelniły. Wcześniej nie były szczelne. Zauważyłam to, kiedy wypiłam nadmiar zakwasu buraczanego (około 2ch szklanek jednego dnia), bo już nie miałam miejsca w lodówce. Myślę (choć nie mogę mieć 100% pewności), że to efekt picia młodego jęczmienia. Potwierdzała mi też wysoką możliwość takiego efektu, naturoterapeutka, z którą rozmawiałam.

CZOSNEK


KOKOS i OLEJ KOKOSOWY

MARCHEW (surowa)

 

CZEREŚNIE. W sezonie krozystajmy z ich dobrodziejstwa, bo jest ogromne. I najlepiej, tak jak napisane na slajdzie – zastąpić nimi jeden posiłek. Efekty oczyszczające krew, przewód pokarmowy – wspaniałe. Skóra to doceni, co gołym okiem da sie zauważyć :).

 

WODÓR CZĄSTECZKOWY – jony wodoru