Można tracić kilogramy na wiele sposobów, ale czy to aby na pewno się opłaca? Każdy sam musi odpowiedzieć sobie na to pytanie i zadać kolejne „jak ważne dla mnie jest dobre samopoczucie, dobry sen, wysoka sprawność organizmu itd.?”

Na rynku krążą różnorodne diety odchudzające m.in. niskokaloryczna lub oparta na spożywaniu dużych ilości białka zwierzęcego.
Ta pierwsza wywołuje osłabienie i niemalże natychmiastowy efekt jojo, gdy tylko ją zakończymy.
Ta druga jest jeszcze gorsza w skutkach bo rujnuje nasze samopoczucie i zdrowie. Owszem kilogramy tracimy (białko nie przeradza się w tkankę tłuszczową, a do jego trawienia organizm zużywa dużo energii), ALE przy okazji dieta wysokobiałkowa może przynieść opłakane dla nas skutki. By wyliczyć tylko niektóre z możliwych efektów ubocznych:
niezdrowa cera a nawet pojawienie się wyprysków, plam itp.
obniżenie wydolności
zmniejszenie poziomu libido
uczucie ciągłego zmęczenia
obniżenie koncentracji i zdolności umysłowych
obniżenie działania układu odpornościowego
zakwaszenie organizmu
zaburzenie pracy układu trawiennego i problemy typu zatwardzenie
procesy gnilne w jelitach
obciążenie nerek i wątroby mogące mieć opłakane skutki
osłabienie organizmu
nerwowość
bezsenność i zły wypoczynek w trakcie snu
demineralizacja organizmu w tym np. niedobory wapnia
niedobory witamin w organizmie
zapłon do powstawania chorób (np. serca, stawów, jelita grubego)
wzrost ciśnienia krwi
Kto jest gotowy płacić taką cenę? Niektóre negatywne efekty pojawiają się szybko, inne mogą przynieść swe żniwo po latach.
JAKIE ZATEM ODCHUDZANIE JEST ZDROWE?
Najlepszym i najbardziej rozsądnym sposobem na zrzucenie kilogramów jest nie czasowa dieta cud, ale trwała zmiana nawyków żywieniowych i wdrożenie kilku ważnych zasad stylu życia:
1. ŚNIADANIE – bez niego dzień jest źle zaczęty
Po uaktywnieniu naszego organizmu z rana szklanką ciepłej wody przychodzi pora na śniadanie. Kto boryka się ze zbędnymi kilogramami – ten powinien traktować śniadanie jako najważniejszy posiłek czyli taki, którego nie można pominąć. Jego pomijanie należy do błędów kardynalnych.
Pomijanie śniadań obniża nasz metabolizm.
2. KAWA na czczo – najgorszy początek dnia
Nie dość, że nie jest przyjazna dla żołądka i jelit to w efekcie jeszcze źle wpływa na trawienie.
Szczególnie źle na procesy trawienne oddziaływuje kawa wypita rano na czczo.
Dodatkowo kawa działa jak diuretyk, co nas odwadnia, a ilość wody w kawie, w żaden sposób nie pokryje ilości płynów, jakie tracimy poprzez jej diuretyczne oddziaływanie.
Nie mówię aby zupełnie jej nie pić, ale ograniczyć to po pierwsze i nie zaczynać od niej dnia – to po drugie i kluczowe.
3. POMIJANIE POSIŁKÓW – zapomnijmy o tym
Podobnie jak pomijanie śniadań, pomijanie posiłków także obniża metabolizm. Dodatkowo fundujemy sobie potencjalny napad „wilczego głodu”, którego efekty mogą być tylko 2:
– albo zjemy potem znacznie więcej niż potrzebujemy
– albo zjemy pierwsze co nam w ręce wpadnie, niekoniecznie wartościowe i odżywiające organizm, a z dużym prawdopodobieństwem wysokokaloryczne i o niewielkich walorach odżywczych
Chudnięciu sprzyja regularność posiłków. 3 dobrze rozłożone w ciągu dnia posiłki główne. A gdybyśmy byli głodni to pomiędzy posiłkami możemy zjeść zdrową przekąskę (sok, owoc, garstka migdałów lub nasion dyni, chrupiące warzywa, koktajl warzywny, sałatkę itp.).
4. PAMIĘTAJMY o obecności w menu tłuszczów NNKT
Nienasycone kwasy tłuszczowe znajdziemy m.in. w: oliwie z oliwek, oleju rzepakowym, oleju lnianym, awokado, oliwkach, siemieniu lnianym, pestkach dyni i słonecznika, rybach, sezamie, orzechach (migdały, orzechy laskowe i włoskie).
Choć tłuszcze to tylko dodatek do posiłków – o tych nienasyconych warto pamiętać. Mimo, że to tłuszcz, a ten jest wysokokaloryczny, to NNKT blokują enzymy odpowiadające za odkładanie się tłuszczu w fałdkach. Czyli przeciwdziałają gromadzeniu zbędnych kilogramów.
Znam osoby, które z sukcesem dla obwodów w talii, piły przed każdym posiłkiem łyżkę oliwy z oliwek. Ale wystarczy po prostu dodawać do sałatek, koktajli oliwę, zjadać na przekąskę kilka migdałów itp.
Oliwy i oleje muszą być zimno-tłoczone, a po otwarciu najlepiej przechowywane w lodówce. Przy czym olej lniany jest bardziej wrażliwy, ma krótkie terminy przydatności do spożycia i powinien być przechowywany w warunkach chłodniczych także w sklepie i podczas transportu z wytwórni do sklepu.  Dlatego jeśli o chodzi o oleje – postawmy na jakość.
5. STOSOWANIE ziół i przypraw wspomagających trawienie
Generalnie zioła i przyprawy kuchenne mają niebagatelny korzystny wpływ na trawienie.
W szczególności warto używać następujące:
świeży imbir
kminek
chili
bazylia
lubczyk
majeranek
pieprz
oregano
tymianek
szałwia
rozmaryn
mięta
koper włoski
werbena cytrynowa
Pięć ostatnich można też wykorzystywać do sporządzania naparów ziołowych i popijać między posiłkami, a świeży imbir do zrobienia wywaru (herbatki imbirowej: 3 rozgniecione plasterki pogotować 4-5 minut w szklance wody).
6. UWAGA NA CUKIER – można się zdziwić jak bardzo jest wszechobecny
I to nie tylko taki ze słodyczy, lodów, ciast czy cukru do słodzenia. Występuje on bowiem w większości przemysłowych produktów spożywczych (pod różnymi nazwami). Znajdziemy go też w dressingach do sałatek serwowanych w różnego typu barach. Pod postacią syropu glukozowo – fruktozowego czy fruktozy wykorzystywanych w produkcji żywności (te niczym się nie różnią we wpływie na nasz organizm, jak zwykły cukier). Cukier jest wszechobecny.
I zdecydowanie pozwolenie sobie od czasu do czasu na ciastko lub tabliczkę czekolady nie wywoła takiej szkody jak codzienne pochłanianie ogromnych ilości cukru ukrytego w żywności przetworzonej i napojach.
Chodzi nie tylko o napoje kolorowe, ale także o część gotowych soków. Sprawdzajmy więc co kupujemy.
No i jeszcze ważna informacja. Owoce, zwłaszcza te słodkie, zawierają dużą ilość fruktozy. Najlepiej więc jadać je z umiarem i traktować jak łakocie. Absolutnie nie unikać – bo zawierają wiele cennych witamin i błonnik. Ale do 3 sztuk dziennie lub 3ch filiżanek małych owoców to powinna być maksymalna ilość jaką zjadamy. I UWAGA – owoców nie jadamy na deser. Zaburza to procesy trawienne.
Gdyby zaś chciało nam się coś słodkiego – możemy zaspokajać tę chęć słodkim owocem, a latem doskonale sprawdzają się kremowe sorbety owocowe (DOMOWE!! bez cukru, łatwe w wykonaniu) lub szejki z owocami.
7. UNIKANIE, a najlepiej wyeliminowanie żywności wysoko przetworzonej
Nie tylko ze względu na cukier ale też inne dodatki jak oleje utwardzone, tłuszcze nasycone, dodatki smakowe, konserwanty. Dużo kalorii, mało wartości odżywczych. Łatwo uzależniają. Powodują też, że zjadamy więcej.
Organizm po takim jedzeniu i tak nie jest nasycony w pełni, bo nie dostaje tego, czego potrzebuje. Żołądek rozepchany i pełny, a wciąż czegoś brak – co potem sprzyja podgryzaniu różnych rzeczy w tzw. międzyczasie.
Żywność wysoko przetworzona jest najbardziej zakwaszająca ze wszystkich rodzajów jedzenia. Rozregulowuje pracę przewodu pokarmowego. Uzależnia.
Do tej grupy oprócz paczek, torebek, kubeczków, puszek gotowego jedzenia należą także fast foody, różnego rodzaju pieczywo wypiekane z mrożonek bezpośrednio w sklepach, produkty wytwarzane z tego, co już zostało wcześniej przetworzone (jak biała mąka czy cukier), mleko typu UHT, wędliny itd.
Wszystko, co straciło swoje naturalne właściwości w wyniku bądź niszczących wartości procesów przetwórstwa bądź dodania różnorodnych dodatków (częstokroć o tajemniczych bądź zwodniczych nazwach).
Uwaga na produkty mające długie listy składników – one są jak laboratorium chemiczne!
Kalorie, kalorie, kalorie…. a poza tym brak minerałów i witamin. Wszystko przeciwko szczupłej sylwetce.
8. ODKWASZENIE organizmu
Wszędzie spotykamy się z mechanizmami zabezpieczającymi nas przed najgorszym. Nasze ciało samo chce bardzo dbać o nas, choć często robimy wszystko na opak.
W zakwaszonym organizmie funkcjonowanie układu trawiennego szwankuje. Jelita tracą dobrą florę bakteryjną. Mogą się namnażać grzyby, które chcą CUKRU. Przy złej florze jelit, składniki odżywcze trudno się wchłaniają.
Dodatkowo gromadzona tkanka tłuszczowa jest dla organizmu wentylem bezpieczeństwa, bo to w niej może się odkładać nadmiar kwasów i toksyn, z których wydalaniem nasze układy sobie nie poradziły. Zabezpiecza nas przed zatruciem toksynami. Jest więc czymś przez ciało pożądanym.
Zakwaszenie niezwykle sprzyja nadwadze.
W dodatku odkwaszenie ciała to nie wszystko, bo o równowagę kwasowo – zasadową dbamy codziennie. Odkwaszenie nie jest stanem, który utrzyma się o ile wrócimy do jedzenia cukru, produktów przetworzonych i dużych ilości pozostałych produktów mających naturę zakwaszającą.
Higiena od środka potrzebna jest nam codziennie tak samo jak ta na zewnątrz.
9. JEDZENIE dbające o równowagę pH jako styl życia plus wystarczająca ilość wody
Sprzyja trzymaniu dobrej wagi ciała. Sprzyja też chudnięciu. Nie błyskawicznemu po 3-4 kg tygodniowo, ale stopniowemu, przez co zdrowemu i bez narażenia się na efekt jojo. Nie wspominając o wielu innych korzyściach związanych z odżywieniem komórek, a widocznych w lustrze i odczuwalnych w samopoczuciu, które szybko zaczyna windować do góry.
Nie raz o tym pisałam, ale przypomnę, że odżywianie w dbałości o pH to odpowiednie proporcje: 70% produktów zasadotwórczych (są to na przykład: warzywa zielone, warzywa pozostałe, awokado, niektóre owoce, oliwa z oliwek, kasza gryczana, komosa ryżowa, zioła, poza tym migdały, sezam, pestki dyni i słonecznika, mleko kozie, mleko migdałowe i wiele innych).
30% produktów kwasotwórczych (np. ryby, dobrej jakości sery, jajka, produkty pełnoziarniste, mięsa z hodowli ekologicznych, rośliny strączkowe i inne).
Na poniższym zdjęciu nieco bardziej szczegółowy wykaz produktów z obydwu grup:
Oczywiście ważne jest też nawadnianie. Z wielu powodów korzystnie ono wpływa na utratę wagi. A potem na jej utrzymanie. Zadbanie więc o dobrej jakości wodę, w wystarczającej ilości od 1,5 do 3 litrów dziennie to element bardzo istotny. Ilość wody zależy od wagi, trybu życia, pogody itp. Nie mamy się czuć jak kaczka, ale komfortowo. O wodzie niedawno pisałam więc nie będę się powtarzała, bo więcej znajdziecie tutaj:
Muszę jeszcze przypomnieć, że chwila na jedzenie ma być chwilą spokoju, relaksu, odprężenia i czerpania przyjemności ze zmysłów (głównie smakowych). Nerwy i stres bardzo zaburzają trawienie (w skutek reakcji chemicznych, zaburzenia wydzielania soków żołądkowych, działania autonomicznego układu nerwowego). Nie zasiadajmy więc do posiłków w nerwach!
10. WYSTARCZAJĄCA ILOŚĆ SNU
Bowiem jego niedobór i ciągłe niedosypianie spowalnia metabolizm i łatwiej wtedy o nadwyżkę kilogramów. Zarwana noc powoduje, że następnego dnia organizm zużywa mniej energii, a więc spala mniej kalorii. A ponadto, będąc zmęczonym, z większą łatwością sięgamy po różnorodne „dopalacze” typu napój energetyczny lub batonik. O batonikach wiemy, ale czy zdajecie sobie sprawę, że w małym napoju energetycznym znajduje się ok. 4-6 łyżeczek cukru?
Obniżony poziom przemiany materii w skutek nieprzespania optymalnej dla nas liczby godzin plus do tego zjadanie większej liczby kalorii dnia następnego (potwierdzili to naukowcy w badaniach, a różnica jest niebagatelna) robią swoje.
Ciągłe zarywanie najlepszych godzin snu bardzo będzie sprzyjało pojawianiu się kolejnych fałdek.
11. RUCH 
Niewiele tu można dodać. Każdy wie, że ruch jest niezbędny dla dobrego samopoczucia w ogóle i absolutnie konieczny, kiedy chcemy chudnąć.
Każda forma ruchu jest dobra. Byleby codziennie (no może z jednym, a góra dwoma dniami przerwy w tygodniu na regenerację). Systematycznie, wytrwale i tak, aby poczuć, że się ruszamy. Lajtowy spacer to nieco za mało. Intensywny marsz byłby już dobry.
Osobiście zawsze polecam znaleźć taką formę ruchu, która:
a) sprawia nam najwięcej przyjemności
b) jest łatwo dostępna
Albo przynajmniej mieć taką łatwo dostępną w zanadrzu, gdyby nie było możliwości skorzystania z tej ulubionej. Wtedy ograniczamy możliwość wymówek.
Zmiana stylu życia, trwała zmiana nawyków żywieniowych według powyższych wskazań – bardzo szybko będzie przynosiła efekty. 
Dla przypomnienia i motywacji – spodnie mojego kolegi, który takie zmiany właśnie wprowadzając – zmienił ubrania na kilka rozmiarów w dół (na zdjęciu daty jego postępów). Dodam jeszcze, że efekty uzyskane – zostały utrzymane!
Trochę wysiłku jest potrzeba. Nic nie spada z nieba. Ale raz wykonany wysiłek nauczy nas wielu rzeczy, a po jakimś czasie rozsądne wybory staną się oczywistością i zaczną cieszyć. Satysfakcja będzie tym większa, że oprócz utraty kilogramów, pojawi się szereg innych fantastycznych efektów – chociażby w wyglądzie skóry i samopoczuciu.
Schudnąć można w każdym wieku. Mój tato schudł w wieku 66-68 lat około 30 kg. Jak? Zmieniając styl życia na zdrowszy!
Schudnięcie do optymalnej dla nas wagi ciała jest bowiem naturalną konsekwencją zmiany stylu życia na zdrowy (ja go nazywam alkalicznym stylem życia bo jego elementy są ściśle powiązane ze środowiskiem pH naszych komórek, płynów i przestrzeni międzykomórkowych)
Każda inna droga, najczęściej na skróty (bo pożądamy efektów natychmiast) jest: NIETRWAŁA, SZKODLIWA, ŹLE WPŁYWAJĄCA NA WYGLĄD i SAMOPOCZUCIE.
Niektórzy odchudzają się przy użyciu przeróżnych tabletek. Ich wybór, bo każdy z nas taki ma.
Nie chcę jednak wspominać czym to grozi i jakie konsekwencje może przynieść w przyszłości. Każdy odpowiada za siebie i rozsądnie byłoby patrzeć w przyszłość.
Zwłaszcza, że tylko zdrowe odchudzanie poprzez zmianę stylu życia, jest drogą do tego, by za 5-10 lat także utrzymywać wagę, w której najlepiej się czujemy.
Słyszałam niedawno o osobie, która chudła na diecie wysokobiałkowej, przyjmując jednocześnie suplementy odkwaszające (bo jak wiemy dieta białkowa mocno zakwasza). Nawet nie chce mi się tego komentować, ale jestem pewna, że żniwa adekwatne do takiego rujnowania siebie samego, wcześniej, czy później przyjdą.
Mamy rozum, więc się nim kierujmy. Kto udaje, że go nie ma, nie czyta i patrzy krótkowzrocznie – ten dokonuje wyboru i musi też być przygotowany konsekwencje.Kiedyś moja waga wahała się o 2 rozmiary to w jedną to w drugą stronę. Szybko przybierałam na wadze, a potem głodziłam się by to zrzucić. Nigdy nie była to duża nadwyżka, bo mój największy rozmiar to 42 (na ścisk). Ale i tak było to bardzo męczące. Od lat trzymam się już jednego rozmiaru – 38. Choć chyba zechcę go nieco zwiększyć do 40 (z wiekiem nie służy kobiecie bycie za szczupłą ;)).

Pamiętajmy też, że zwykle my widzimy siebie bardziej niekorzystnie niż widzą nas inni (a zwłaszcza mężczyźni). Trochę więc akceptacji i sympatii dla siebie i swojego ciała. To wiele ułatwia – również w osiągnięciu wagi, która jest dla nas optymalna (ale ta optymalna może być 2-3kg wyższa, niż byśmy sobie życzyły).

Życzę powodzenia, mądrych wyborów i super efektów.

 

Blog alkaliczny styl życia nie jest jedną z tysięcy stron informacyjnych. Przeciwnie. To blog, na którym w oparciu od współczesną wiedzę, badania, analizy stylu życia ludzi żyjących w najwyższej formie oraz liczne osobiste doświadczenia i przemyślenia autorki, powstają treści użyteczne i praktyczne. Ich wdrażanie daje szybkie efekty. To potrzeba czasów i każdego z nas by cieszyć się ładnym wyglądem, szczupłą sylwetką, dobrą formą i zdrowiem.