Nieco zabawna – a dla mnie również bardzo krzepiąca historia dotycząca książki „Alkaliczny styl życia” 🙂

Koleżanka (niech będzie Ewa – imię zostało zmienione) pilnuje matur. Wzięła na egzaminy czytnik e-booków i moją książkę aby mieć co robić. I tak mi zrelacjonowała wydarzenie.
Obok, także wśród pilnujących, siedział pan. Informatyk, który bynajmniej nie wyglądał na zdrowo żyjącego i zainteresowanego książką o tej tematyce. Ewa czytała coś na czytniku e-booków a książka leżała obok. Z kolei pan informatyk raz po raz zerkał na książkę, nie mając nic swojego do czytania. W końcu Ewa podsunęła mu „Alkaliczny styl życia” choć myślała, że pomysł jest od czapy (z powodu wizerunku wskazującego na brak zainteresowania pana zdrowym stylem życia).
Pan książkę wziął…. przekartkował…. zajrzał wybiórczo na różne strony, a następnie zaczął czytać. Po jakimś czasie Ewa skończyła swoją lekturę i pomyślała, że poczyta teraz moją książkę, a panu da czytnik z
czymś historycznym. Pan jednak zaczytywał się i za nic nie chciał oddać książki, co ją bardzo zadziwiło i też rozbawiło. Wróciła więc do lektury na swoim czytniku a pan raz po raz pokazywał kciuk uniesiony w górę na znak wyrazu swojej akceptacji i uznania dla treści znalezionych w książce. Jako, że to matury, nie mogli rozmawiać. Przez blisko 3 godziny pan czytał więc książkę. Po egzaminie powiedział, że książka jest super, idealna i zrozumiała dla niego i że ją sobie kupi 🙂
Kiedy Ewa zadzwoniła do mnie i opowiedziała mi o tym zdarzeniu – to chciało mi się i śmiać i płakać zarazem… z radości. No może trochę też ze wzruszenia.
Bardzo zależy mi na tym, aby książka trafiła też w ręce mężczyzn. Styl życia alkaliczny zwiększa libido, poprawia zdolności umysłowe, koncentrację, jasność myślenia, wydolność… No a takie sprawy dla mężczyzn są pierwszej wagi.
Dodatkowo – nieznajomy czytelnik skomentował, że napisana bardzo przystępnym językiem. To również mnie ucieszyło, bo taki miałam cel. Świadomie unikałam wszelkich terminów związanych z fizjologią i biochemią człowieka. Wiedzy naukowej o tym co i jak się w nas dzieje jest dostępnej bardzo dużo. Ale jej szczegóły ważne są dla pasjonatów i zawodowców, a dla wszystkich pozostałych osób (o innych profesjach) najważniejsze jest co i jak zrobić i co można dzięki temu osiągnąć. Swoim więc stylem – pisałam od siebie – z chęcią zainspirowania, a nie gromadzenia w książce wyjaśnień naukowych.
Pomyślałam też, że jak informatyk mówi swoim językiem to ja nic nie rozumiem i raczej potrzebuję usłyszeć co mam przycisnąć i co kliknąć aby osiągnąć efekt. Dokładnie okazało się trafne zadziałanie odwrotne – z mojej strony, w stronę pana informatyka.
Jeszcze jedną radością z tego wydarzenia było dla mnie to, że skoro ktoś wyglądał tak, jakby zupełnie nie interesował się dbaniem o siebie i zdrowie, a tak bardzo zainteresowała go książka, to jest to dobry znak. I nieśmiało… a może coraz bardziej śmiało marzy mi się by grono alkaliczne mocno szerzyło się w Polskę i wśród Polonii. I by na kolejnych wirtualnych detoksach pojawiało się nie setki a tysiące osób i coraz więcej panów.
Wtedy będzie też coraz więcej dobrze się czujących i bardziej szczęśliwych ludzi :).
To wydarzenie było dla mnie przykładem jak udało się jedną osobę więcej zainspirować i zainteresować. Na razie przynajmniej książką, ale wiem, że kto tylko zechce, to znajdując w niej wszelkie niezbędne wytyczne, zrobi krok dalej. Bo chyba już nie ma wątpliwości, że WARTO!
Możecie sobie wyobrazić jak bardzo ucieszyła mnie ta opowieść? Swoją radością chciałam się z Wami podzielić i wynikiem tego jest ten – inny niż wszystkie poprzednie – wpis.
Blog alkaliczny styl życia nie jest jedną z tysięcy stron informacyjnych. Przeciwnie. To blog, na którym w oparciu o współczesną wiedzę, badania, analizy stylu życia ludzi żyjących w najwyższej formie oraz liczne osobiste doświadczenia i przemyślenia autorki, powstają treści użyteczne i praktyczne. Ich wdrażanie daje szybkie efekty. To potrzeba czasów i każdego z nas by cieszyć się ładnym wyglądem, szczupłą sylwetką, dobrą formą i zdrowiem.