Nie wiem na ile wszyscy, którzy czytali moją książkę „Alkaliczny styl życia” wychwycili fragment dotyczący ilości posiłków (ze str. 128, 129):
„Zjedzenie czegoś przed czasem, jaki jest potrzebny do całkowitego strawienia posiłku, zaburzy trwający proces trawienia, bowiem pokarm, który już prawie został strawiony i mógłby opuścić żołądek, miesza się z nowo dostarczonym jedzeniem.
Czytałam kiedyś o badaniu na grupie ludzi, którym podawano jedzenie w krótkich odstępach czasu, a wieczorem wykonano sondę żołądkową. Odkryto, że w żołądku znajdowały się jeszcze pozostałości pokarmu jedzonego na śniadanie.”
To bardzo ważny fragment, dlatego znalazł swoje miejsce w radach praktycznych książki – czyli najważniejszych wytycznych do wdrożenia.

To badanie pokazuje jak zbyt częste jedzenie źle wpływa na procesy trawienne.
Kiedy natomiast procesy trawienia są zaburzane, wpływa to negatywnie na cały organizm. Zamiast o energię, łatwo o zmęczenie. Składniki pokarmowe nie przyswajają się tak jak powinny. Może to spowodować uruchamianie innych niekorzystnych procesów jak np. fermentacja czy też niestrawienie do końca treści pokarmowych, które potem, przedostając się do dalszych części układu pokarmowego mogą gnić i być źródłem toksyn.
Układ pokarmowy, a zwłaszcza jelita stopniowo zostają coraz bardziej zanieczyszczone. I zamiast spełniać swoją funkcje oczyszczającą z toksyn, zaczynają się procesy odwrotne.
Robię teraz gruntowne detoksy z ludźmi i szczerze mówiąc to na początku nawet się dziwiłam jak bardzo powszechne jest pozalepianie jelit (widać to po ilości złogów wychodzących z człowieka) i jaki stopień ono osiągnęło. Zaczęłam to określać wręcz „zaklajstrowaniem” jelit bo trudno było mi znaleźć bardziej adekwatne słowo.
Potem podeszłam do tego racjonalnie – bo właściwie trudno się temu dziwić przy takiej żywności jaką wiele osób jada (lub jadało) i przy ciągłym, zbyt częstym jedzeniu, które zaburza trawienie. Raz zalepione zakamarki jelit nie tak łatwo jest potem oczyścić i wymaga to specjalistycznego programu, bo samo zdrowe odżywianie w takiej sytuacji już nie wystarcza.
Konkluzja jest krótka. Zanieczyszczenie jelit powoduje produkcję różnych związków chemicznych, które następnie wchłaniane są do krwi.
O zmęczenie, problemy skórne, wypryski, pryszcze, egzemy, alergie, bóle głowy, nieprzyjemny zapach potu, kłopoty ze snem, koncentracją i pamięcią, małą witalność jest już wtedy nietrudno. Może się też pojawiać nieświeży oddech, nalot na języku, apatia, wzdęcia uczucie ciężkości w brzuchu i wiele innych dyskomfortów.
Zaburzona jest mikroflora jelit, która normalnie, kiedy jest zdrowa, produkuje szereg substancji odżywczych w procesie trawienia.
Niedożywienie z tym związane plus przeciążenie toksynami przynosi dalsze konsekwencje.Zanim nastały współczesne czasy „dobrobytu” ludzie nie mieli okazji ciągle coś zjadać. Nawet więc genetycznie, ewolucyjnie, biorąc pod uwagę naszych przodków, nie jesteśmy przystosowani do ciągłego jedzenia – jak często obecnie się zdarza.
Między posiłkami sięgamy po różnorodne, niekoniecznie zdrowe, przekąski. Zmuszamy nasz układ pokarmowy do ciągłego wysiłku i radzenia sobie z mieszanką wybuchową dostarczaną każdego dnia. Mieszanką właśnie dlatego, że nim pokarm zdąży się strawić, my już sięgamy po coś, co przegryzamy. Nic nie szkodzi, że jest to zdrowy koktajl – bo on także zaburzy proces trawienia jeśli zostanie wypity za wcześnie po posiłku zjedzonym poprzednio.
Nie wspominając już o tym, że 5 posiłków dziennie powoduje iż nasze życie zaczyna się kręcić wokół jedzenia i w końcu żyjemy po to by jeść zamiast jeść po to by żyć.
Choć oczywiście ma tu znaczenie co jedliśmy poprzednio, bo innego czasu na pełne strawienie potrzebuje posiłek oparty na białku zwierzęcym (mięso, ryby, sery twarde), innego kasze i zboża, a jeszcze innego warzywa czy owoce. Po posiłku lekko strawnym, na pewno będziemy potrzebowali przekąski nim przyjdzie pora kolejnego posiłku.
SŁUCHAJMY WIĘC SIEBIE nie przywiązując się w 100% do tego by zjadać 3 posiłki, ani też do tego, by zjadać 5.POLECAM: Jeżeli ktoś poczuje głód pomiędzy jednym a drugim posiłkiem, to najsensowniej byłoby wypić szklankę wody, a zjeść coś dopiero wtedy, kiedy po pół godzinie od wypicia wody, dalej czujemy głód.
Poza tym, jeśli nie jest to pora posiłku głównego i jemy lekką przekąskę, to nie wcześniej niż 3-4 godziny po posiłku głównym (śniadanie, obiad, ewentualnie kolacja). W zależności od tego, na czym był oparty posiłek (białko czy węglowodany), aby dać sobie odpowiedni czas na strawienie i przyswojenie przez organizm składników odżywczych. I faktycznie powinna to być wtedy przekąska, a nie na przykład sałatka z drobiem czy tuńczykiem, bo wtedy na strawienie białka organizm znowu będzie potrzebował 3-4 godziny czasu.

Jak zwykle odwołuję się do posłuchania swojego organizmu i sprawdzenia, kiedy i po jakiego rodzaju posiłkach czujemy się najlepiej.

Wziąć także trzeba pod uwagę fakt, że częste podjadanie wcale nie powoduje, iż w trakcie posiłku głównego zjadamy mniej. Jest zupełnie odwrotnie. Tym samym notorycznie się przejadamy.

Oczywiście nie można doprowadzać siebie do uczucia wilczego głodu np.w sytuacji kiedy później wracamy do domu i kolacja miałaby się opóźnić. Wtedy warto zjeść coś wartościowego typu garstka migdałów, owoc czy zielony koktajl lub lekka sałatka aniżeli „rzucić się” potem na jedzenie i w efekcie również zjeść go znacznie więcej niż potrzebujemy. Więc wszystko zależy też od okoliczności.

Generalnie to przed posiłkiem głównym (co można określić też jako między posiłkami) polecam owoc lub koktajl z zielonym. Szybko się trawią, dostarczą witamin i minerałów, są łatwo dostępne (koktajle przygotowuje się w kilka minut, a po owoc wystarczy tylko sięgnąć).

Na koniec dodam jeszcze, że korzystne jest w ogóle odciążanie układu trawiennego poprzez na przykład jeden lekki dzień w tygodniu. Można to zrobić pijąc tego dnia soki, albo pijąc koktajle, albo jedząc tylko 2 lekkie posiłki, albo stosując post warzywno-owocowy tego dnia (taki post, jaki robimy w trakcie ODNOWY – DETOKSU, uzupełniony tylko o nieco tłuszczu NNKT). Polecam wyznaczenie sobie samemu takiego dnia. Wielu osobom pasuje piątek przed weekendem. Nasz organizm lubi post i ewolucyjnie jest do niego mocno przystosowany. Daje to duże profity i pozwala z łatwością trzymać stałą wagę.
Ciało jest zdrowsze i dłużej zachowuje młodość, kiedy mamy czas takiego postu, gdy odciążamy układ pokarmowy. A starzejemy się szybciej, kiedy się przejadamy. Wszystko to kwestia przyzwyczajenia i wypracowania sobie swojego, najlepszego rytmu.

EDIT: pisałam przed chwilą odpowiedź na komentarz pod postem i pomyślałam, że warto dopisać to tutaj. Nie liczymy jako jedzenia podjadania między posiłkami paluszków, skubania skórki od chleba, zjedzenia batonika musli itd. A przecież to w taki sam sposób trafia do żołądka jak wszystkie inne pokarmy. Takie podjadanie nie służy nam najbardziej. Niby niewinne, zupełnie nie zwracamy na nie uwagi, a zbiera się z tego miesięcznie pokaźna suma kalorii no i oczywiście wpływa to negatywnie na to, co jeszcze nie zostało strawione.

Mój e-book „Moc ukryta w koktajlach” (cena 12zł) – krótki opis tutaj:
http://alkaliczmi.cluster003.ovh.net/index.php/e-booki/
Koktajle polecam jak wyżej. Stanowią świetne, bardzo wartościowe uzupełnienie menu naszego dnia. Plus dobrze się sprawdzają w dniach odciążenia układu pokarmowego. Powinniśmy z nich korzystać codziennie. To doskonały sposób na trzymanie równowagi kwasowo-zasadowej i wiele dodatkowych korzyści (opisane w e-booku).

Blog alkaliczny styl życia nie jest jedną z tysięcy stron informacyjnych. Przeciwnie. To blog, na którym w oparciu o współczesną wiedzę, badania, analizy stylu życia ludzi żyjących w najwyższej formie oraz liczne osobiste doświadczenia i przemyślenia autorki, powstają treści użyteczne i praktyczne. Ich wdrażanie daje szybkie efekty. To potrzeba czasów i każdego z nas by cieszyć się ładnym wyglądem, szczupłą sylwetką, dobrą formą i zdrowiem.