Mam nadzieję, że ten osobisty wpis wpłynie na to abyście nie robili na sobie zaniedbań tak jak mi się zdarzyło.

Praktycznie nie bywam u lekarza, a jeśli coś się dzieje to przyzwyczaiłam się pomagać sobie sama. Nie zawsze jednak jest to słuszne i nawet jeśli kochamy naturalne wspomaganie zdrowia, jak ja – to uznajmy, że diagnostyka medyczna i niektóre jej sposoby pomocy są bezcenne i nie warto z nich rezygnować, co pokazuje poniższy przykład z mojego życia.

Miałam silne krwotoki z dróg rodnych. Nie wybierałam się jednak do lekarza (BŁĄD!) myśląc, że to przejdzie. Kiedy jednak mamy duże straty krwi to w ślad za tym mamy też ogromne straty składników odżywczych. Krwotoki bardzo więc wpłynęły na pogorszenie mojego samopoczucia.

W ich efekcie, w dość krótkim czasie zaczęłam mieć silne skurcze łydek, które budziły mnie każdej nocy. W ogóle źle spałam, nie mogłam zasnąć i po 2-3 godzinach płytkiego snu budziłam się. Poznałam co to znaczy bezsenność po latach dobrego snu, którego nie był nawet w stanie zakłócić stres. Czułam coraz większe zmęczenie i w efekcie już rano budziłam się zmęczona. Pogorszyła się moja kondycja, a ćwiczenia fizyczne – mimo, że jestem wysportowana – zaczęły mnie w nienaturalny sposób męczyć. Pojawiły się kłopoty z koncentracją i pamięcią. No a zmęczenie i brak energii w końcu towarzyszyło mi nieustannie. Rozregulowałam też hormony tarczycy. A momentami pojawiała się nierówna praca serca.

Wszystko w naszym organizmie potrzebuje wystarczającej ilości składników odżywczych aby funkcjonowało dobrze.

Wiedziałam, że mam braki i zaczęłam przywiązywać wagę do systematycznego korzystania z suplementów. Piłam różnorodne zioła.

To jednak nie pomagało, bo najwyraźniej straty wraz z utratą krwi były większe niż to, co mogłam do organizmu dostarczyć.

Bardzo nieprzyjemnie jest kiedy dużo robimy by lepiej się poczuć a nie mamy efektów. Na pewno dobrze, że się wspomagałam, bo myślę, że zmiany byłyby jeszcze bardziej opłakane w skutkach gdybym tego nie zrobiła. Niemniej też na własne życzenie dopuściłam do tych dużych strat i złych tego skutków. Cóż…. jak widać każdemu się może zdarzyć nawet komuś kto promuje zdrowie.

ZA BARDZO SKUPIŁAM SIĘ NA TYM, że jak wiele razy w przeszłości, tak i tym razem pomogę sobie sama. To brak rozsądku oczywiście.

Wreszcie udałam się do lekarza ginekologa. USG pokazało jakiś twór w narządach rodnych a pani doktor poinformowała mnie, że po pierwsze zapewne to jest przyczyną krwotoków, a po drugie może być to coś bardzo złego lub nie (twora nie można było zidentyfikować, potrzebny byłby wycinek, ale na to był czas). Wzięłam tabletki przez kilka dni, które wpłynęły na zatrzymanie krwotoków.

Potem pozostało przywrócenie organizmu do równowagi. A nie było to proste bo przede wszystkim było niemożliwe do zrobienia z dnia na dzień.

reagujmy na sygnały z ciała

Po wizycie u lekarza

1. ZAUFANIE i SPOKÓJ

Ponieważ nie wiedziałam jaka ostatecznie będzie diagnoza – zapisana byłam na kolejne USG za miesiąc aby zweryfikować czy twór został (wtedy byłoby to coś złego) czy zniknął (wtedy mógł być to jakiś krwiak) to swoim zwyczajem (WYUCZONYM już przy różnych problemach w przeszłości) wyciszyłam się. Czułam wokół tego tematu tylko spokój i ufność. Także zgodę na przyjęcie wszystkiego co będzie i wewnętrzne przygotowanie do serii działań z zakresu naturalnego budowania zdrowia.

Psychika jest ogromnie ważna i wiem, że w takich sytuacjach nasza postawa ma bardzo duże znaczenie, choć na pewno nie jest to proste.

Zajęłam się też bieżącym życiem i nie wracałam myślami do wyników USG – choć zdaję sobie sprawę, że i to dla wielu osób nie byłoby proste. Ale to najlepsza postawa – skupić się na życiu, na tym co mamy do zrobienia i myślami na zdrowiu nie chorobie. Taka postawa generuje spokój zamiast stresu, a wewnętrzny spokój sprzyja zdrowiu.

Jedna z rzeczy, które wiem na pewno to to, że warto nauczyć się rozpuszczać lęk i afirmować to co dobre, afirmować życie. Nie jest to coś, co można łatwo zrobić w dzień, kilka tygodni czy miesięcy. ALE lęki, obawa, strach bywają na tyle destrukcyjne i sabotujące nasze działania (nie tylko w odniesieniu do zdrowia ale też w pracy, dbaniu o związki, realizacji marzeń, podejmowaniu wyzwań itd.), że temu na pewno warto poświęcić swój cenny czas i nauczyć się życia w ufności. Ufności, ze wszystko co nas spotyka czemuś służy. Życie ogromnie zyskuje wtedy na swojej codziennej jakości.

2. ODŻYWIENIE KOMÓREK BY PRZYWRÓCIĆ ZACHWIANĄ RÓWNOWAGĘ

Odżywianie swojego ciała zaczęłam natychmiast ze zdwojoną siłą.

Może w tym momencie wspomnę, że kolejne wyznaczone badanie zakończyło się słowami pani doktor „Miała pani dużo szczęścia” :).

Pozostawało jednak przywrócić zrujnowany organizm do porządku, bo brak snu, odczuwane wyczerpanie, skurcze, trudności w skupieniu się nawet na czytaniu tego co mnie interesuje bardzo obniżyły jakość życia. No a poza tym niedobory, które powstały, a z którymi bezpośrednio wiązałam samopoczucie mogłyby mieć swoje dalsze konsekwencje gdybym o nie nie zadbała.

Zaczęłam więc odżywiać się mocno suplementami, częściowo takimi, które zaliczam do jedzenia jako super foods. Spiruliny na przykład na przemian z chlorellą zjadłam co najmniej 800 tabletek. Do tego były magnez, witamina D, wapń, potas, multiwitamina, probiotyki, lecytyna, kwasy omega-3, kompleks witamin B, kwas foliowy, żelazo, cynk, zestaw aminokwasów, alfalfa, młody jęczmień, sok z pokrzywy, zakwas z buraka (te ostatnie trzy i algi głównie pod kątem odbudowy krwi). Traktowałam suplementy tak jak pożywienie jedząc je jako uzupełnienie posiłków.

Całe to wydarzenie miało miejsce w ubiegłym roku a czas nadrabiania niedoborów jeszcze w tym. Między innymi dlatego w pewnym momencie zaczęłam kłaść nacisk na FB i blogu na niedobory i dbanie o to aby nie powstały.  Dziś kilkumiesięczny incydent jest wspomnieniem, a ponieważ zakończył się sukcesem czyli dojściem do równowagi mogę go opisać jako dobry przykład czego nie należy robić a co wręcz przeciwnie – trzeba zrobić. Wcześniej nie wiedziałam jak dużo czasu zajmie mi przywrócenie organizmu do równowagi.

Wnioski

Z perspektywy czasu powiem, że do takiego załamania samopoczucia mogłam nie dopuścić. Choć oceniam siebie jako osobę bardzo świadomą przyznać też trzeba, ze w tym przypadku wykazałam się głupotą i może swego rodzaju arogancją wobec lekceważenia tego, co mogę wziąć z medycyny.

Skurcze łydek minęły dopiero po jakichś 2 miesiącach intensywnego odżywiania organizmu. Sen wyregulował się po 5 miesiącach. Hormony tarczycy po 7, choć jeszcze do tej pory korzystam często np. ze spiruliny by je wspomóc i serii innych suplementów. W międzyczasie, kiedy robiłam z Wami kolejną edycję odnowy na Facebooku, sama w tym czasie zrobiłam detoks gruntowny by wyczyścić jelita i to, co zdążyło się być może nagromadzić, a tym samym zwiększyć przyswajanie składników odżywczych. Choć wtedy moje samopoczucie już wróciło do równowagi, ale chciałam zrobić więcej.

Tak oto zaniechanie rozsądnego działania – zdiagnozowania się u lekarza i powstrzymania krwotoków – spowodowało, że miesiące musiałam czekać na powrót do równowagi bo niedoborów nie da się wyrównać w miesiąc. Kiedy występują objawy zewnętrzne to składników brakuje nam już na poziomie komórek. A odżywienie komórek nie dzieje się z tygodnia na tydzień podobnie jak ich nawodnienie.

Jedyna korzyść z tego taka, że teraz wiem jak to jest nie spać. Jakie trudne jest mieć noc za nocą zarwaną. I jak nie warto zwlekać ze znalezieniem przyczyny kiedy coś się z naszym organizmem dzieje.

Tutaj myślę, że ważne jest bardzo abyśmy sobie uświadomili to, ze zwlekając działamy na swoją niekorzyść. Ja dostałam nauczkę za zbytnie skupienie się na tym, że we wszystkim co dotyczy mojego organizmu sama chcę sobie pomóc metodami naturalnymi. W efekcie tak też było, ale gdyby nie wizyta u lekarza, krwotoki dalej pewnie by się pojawiały i sądzę, ze w krótkim czasie mogło się to dla mnie źle skończyć.

Jest teraz trend na leczenie metodami naturalnymi. Ale niech mój wpis będzie przestrogą byśmy nie odwracali się od tego co może nam zaoferować medycyna. A w wielu przypadkach dobrze jest łączyć metody pomocy sobie.

Zalecenia dla nas wszystkich

  • Kiedy coś nietypowego się dzieje (jak u mnie krwotoki) – sprawdzajmy dlaczego, nie lekceważmy tego „czekając” aż przejdzie.

 

  • Postarajmy się o diagnozę przyczyny (jeśli jest możliwa), RÓBMY BADANIA (na poziomie diagnostyki współczesna medycyna ma nam sporo do zaoferowania). DBANIE O SIEBIE NIE ZWALNIA NAS Z robienia badań. Nie odkładajmy też zajęcia się sobą na potem.

 

  • Kiedy obserwujemy zmiany w samopoczuciu – cokolwiek to nie jest, ale nie przemija po dniu, dwóch (zmęczenie, drażliwość, osłabienie koncentracji, zły sen, kłopoty z trawieniem, nawracające bóle, niewyjaśniony spadek kondycji czy cokolwiek innego co odbiega od uczucia dobrostanu ciała) NIE ZOSTAWIAJMY TEGO! Często świadczy to o niedoborach, braku czegoś w naszym organizmie a wszelkie braki zaburzają jego optymalną pracę.

 

  • Braki mogą spowodować wiele różnych objawów, jak u mnie. Jeśli się nimi nie zajmiemy to z czasem objawy mogą narastać, pogłębiać się i najpewniej będą dochodziły kolejne. U mnie najpierw skurcze pojawiały się sporadycznie aż w końcu nie było nocy bez nich i potem wyjście z tego stanu trwało miesiące.

Im na dłużej coś zostawimy tym potem więcej czasu będzie potrzeba aby organizm odbudować. Dlatego wiem na pewno, że to jest to czego nie warto sobie robić.

  • Nie lekceważmy niedoborów i sygnałów z ciała. Sami na szybko w domu możemy zrobić w domu ankietowy test na niedobory poniżej. Ktoś ironicznie zapytał na Facebooku w stylu „robiąc ankietę przez internet mogę sprawdzić czego w moim organizmie brakuje?”

TAK, możesz i w wielu przypadkach to będzie zgodne ze stanem faktycznym i wystarczające albo co najmniej będzie mocno kierowało we właściwą stronę.

PONIEWAŻ BRAK określonych składników często wywołuje określone objawy takie a nie inne. I znając objawy w samopoczuciu czy wyglądzie możemy z dużą precyzją rozpoznać czego nam brakuje. TMC (osobiście do tradycji TMC mam ogromny szacunek i jest to kopalnia wiedzy o człowieku) opiera się na diagnostyce poprzez szczegółowe wywiady dotyczące objawów z ciała i oglądzie zewnętrznego stanu m.in. włosów, paznokci itd. Również lekarz, kiedy się u niego pojawiamy robi wywiad dotyczący objawów i na tej podstawie wnioskuje co nam zalecić. A taka ankieta to też nic innego jak wywiad dotyczący samopoczucia. Wiedza rozwinęła się na tyle, że znane są powiązania pomiędzy brakami czegoś w organizmie, a tym jak się czujemy. Wiemy też, że organizm funkcjonuje jako całość i często brak czegoś wpływa na kilka rzeczy. Warto więc taką ankietę na swoje potrzeby wypełnić:

TEST na niedobory

moje foto: Krystyna Sarnacka

Alkaliczne książki dostępne w empiku:

Subskrybuj bloga by dostawać powiadomienia o najnowszych wpisach i wydarzeniach na swój email..